Jasne podkłady w mojej kosmetyczce. Które z nich są naprawdę jasne?

by - 7/02/2015 05:40:00 PM

Cześć. :) Od jakiegoś czasu zbierałam się za ten post i tak jakoś ani zdjęć mi się nie chciało zrobić ani porównywać... Ale w końcu się zebrałam i oto jest. :)
Ten kto ma jasną karnację (taką totalnie jasną) ten wie, że na sklepowych półkach trudno o odpowiedni odcień podkładu. Ostatnio jest z tym trochę lepiej. Kilka marek wypuściło na rynek jasne odcienie i na pewno za jakiś czas będę chciała któryś podkład sprawdzić (np. ten z Ingrid/Verona czy Bell - jak znajdę testery to sprawdzę sobie jak wyglądają na linii żuchwy). Ale to wciąż za mało i często zdarzało mi się kupić o ton-dwa za ciemny. Bądź o zgrozo! zbyt różowy, a ja niestety mam więcej żółtego pigmentu w skórze niż różowego. A same wiecie jakie jest światło w drogeriach a kiedyś nie wiedziałam tego co wiem teraz. ;)


Na końcu znajdziecie swatche wszystkich prezentowanych w poście podkładów, w różnym oświetleniu. Swatche są tylko na mojej ręce, ale różnicę i tak widać. Dwa z nich już na blogu opisywałam (linka podam przy odpowiednich podkładach) a dwa z nich na pewno wylądują w pełnej recenzji na blogu (gdy przygotuję zdjęcia z podkładem na twarzy).
No to zaczynamy!


Łącznie opowiem wam o 8 podkładach, przy czym jeden to ten sam tylko w lekko odmiennych odcieniach. 




DAX Cosmetics, CASHMERE, długotrwały podkład kryjący, 01 naturalny

Skusiłam się na niego po kilku pozytywnych recenzjach i zapewnieniach, że jest dosyć jasny. W sumie w drogerii wydawał się jasny. Tyle razy sprawdzałam...
Jest dla mnie niestety za ciemny i szyja się odznacza. Nie jakoś straszliwie, ale jednak. To taki beż, ciemniejszy piasek. Muszę go rozjaśniać.
Sam podkład ma przyjemną konsystencję, jest rzadka ale i lekko zbita, nie spływa podczas aplikacji ale też jest prosta w "obsłudze". ;) Zapach ledwo wyczuwalny i do niczego nie umiem go przypisać. Dobrze rozprowadza się na twarzy (palcami czy pędzlami) i całkiem nieźle wygląda.
Krycie średnie do mocnego, wystarczy w odpowiednie miejsca dołożyć trochę kosmetyku. Jest wydajny więc nie trzeba nakładać go dużo. Utrzymuje się w nienaruszonym stanie na mojej mieszanej cerze do 5-7 godzin choć nos potrafi mi po 2-3 godzinach już lekko błyszczeć. Po ok. 4 godzinach strefa T już błyszczy i z nosa się ściera le reszta wciąż wygląda świetnie i w sumie od rana do wieczora całkiem nieźle się prezentuje. 
Ciężko mi powiedzieć jak z upałami, ale w okresie chłodniejszym było dobrze. Tym bardziej że rozjaśniony był jednocześnie rozrzedzony.


Buteleczka też dosyć ciekawa. Jest lekka i wykonana chyba częściowo z aluminium i plastiku. Z boku jest mały kawałek przezroczystego miejsca przez które widać ile produktu ubyło. Pompka wygodna, nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość produktu.
Cena ok. 40 zł za 30 ml.




Rimmel, BB Cream, Matte, 9in1, light

Do BB podchodzę jak pies do jeża. ;) Te które dane mi było kupić czy wypróbować u koleżanek zawsze były zbyt ciemne (te najjaśniejsze odcienie, oczywiście). Jedynie Eveline był dosyć jasny, ale też nie aż tak jak bym chciała. Niedawno wygrałam azjatycki więc jak wykończę ze 2 podkłady to zaraz go otwieram. :)

BB od Rimmela choć jasny jest oczywiście zbyt ciemny i wpada delikatnie w różowe tony (w porównaniu np. z Cashmere opisanym wyżej). Konsystencja lekka, rzadka (wylewa się z tubki), trochę jak zwykłych podkładów. Zapach ma dosyć intensywny. Nakładanie nie sprawia problemów. Krycie ma lekkie, więc mocnych zaczerwienień czy zmian skórnych nie zakryje. Mnie matowi krótko, w sumie bez pudru się nie obędzie. Na pewno nie spełnia wszystkich 9 "cudów"opisanych przez producenta - przynajmniej w moim przypadku. ;)


Bez rozjaśniania się nie obywa, ale chyba go komuś oddam bo jednak odcień (nawet rozjaśniony) nie do końca mój. Użyłam go zaledwie kilka razy.
Ma filtr 15 SPF.
Dla dziewczyny z mniejszymi skórnymi dolegliwościami oraz mniej błyszczącą skórą i oczywiście ciemniejszą cerą będzie całkiem niezły. :)
Koszt ok. 20 zł za 30 ml.




Rimmel, Match Perfection, 101 Classic Ivory

Kupiłam go na promocji w Rossmannie (wpierw różowy odcień a później ten a tamten wymieniłam na bluzę w sieci ;)) i zużyłam już pół opakowania. :)
Jest dosyć jasny. Może nie dla totalnie bladolicych - wiem, że są jeszcze bledsze ode mnie dziewczyny, ale jest ciut jaśniejszy od poprzedników. Ma bardziej beżowe niż żółte tony, ale zimą był dobry jak dobrze nałożyłam. ;)
Konsystencja dosyć lekka, dobrze się rozprowadza na skórze. Krycie ma średnie. Na pewno nie jest trwały cały dzień, bo po kilku godzinach schodzi mi ze strefy T. ;) 
Ma przyjemny zapach i wygodną pompkę. Nie każdemu jednak podpasuje opakowanie, ponieważ jest szklane.


Czasem zdarzało mi się go rozjaśniać. Cera potrafi być nieźle kapryśna a i kolor skóry potrafi czasem się lekko zmienić. W pochmurne, deszczowe dni była bardziej "szara" i smutna i wtedy musiałam dodać trochę białego podkładu. Ma filtr 18 SPF.
Cena ok. 40 zł za 30 ml.




Lirene, My Color Code, odcień: wiosna i zima

O nich już pisałam na blogu TUTAJ. Zima to zdecydowanie mój odcień i na pewno kupię kiedyś kolejne opakowanie. :) Wiosna jest trochę ciemniejsza i chyba jednak ją wydam, bo ile można mieć za ciemnych podkładów? ;)


Krycie mają średnie, ładny zapach i całkiem długo utrzymują się na skórze. Mnie się podoba, ale oczywiście nie każdy musi być z niego zadowolony. ;)
Koszt ok. 30 zł za 30 ml.




Revlon, ColorStay, 150 buff chamois

Słynny Revlon CS znany w całej blogo- i vlogosferze. ;) W końcu rok temu i ja się skusiłam i to już moje drugie opakowanie.
Ta wersja jest akurat do cery suchej i normalnej. Tak - dobrze czytacie. Wersję dla mieszanej i tłustej też posiadam i powiem wam że u mnie lepiej sprawdza się ta przeznaczona nie dla mojej cery. ;)
Ta wersja jest bardziej płynna i może ciut mniej kryjąca (chyba, musiałabym porównać ale na razie nie chcę tamtej otwierać, poczekam do jesieni/zimy), ale za to lepiej zachowuje się na skórze i nie czuć jej tak na twarzy jak drugiej wersji. Jest tak jakby...bardziej nawilżająca a tamta wysuszająca.


Bardzo się z nim polubiłam. Krycie można stopniować. Długo utrzymuje się dobrze nałożony na twarzy i nie ściera się sam jak większość. Bez micela ani rusz gdy chcę go zmyć z buzi a potem jeszcze żel lub peeling. 
Ma filtr 20 SPF i na pewno pokażę go w całej okazałości za jakiś czas na blogu. :)
Aha moja wersja jest jeszcze bez pompki, ale podobno w tych nowych już jest.
Choć na swatchach może wydać wam się ciemny to o dziwo na twarzy taki nie jest.
Kosztuje ok. 70 zł (stacjonarnie bo w sklepach internetowych dorwiecie za niecałe 30 zł).




Maybelline, AffiniMat, 02 Light Porcelain

Znałam jego brata - AffiniTone i całkiem długo używałam (ciemniejszy odcień bo wtedy jaśniejszych nie było a i po lecie byłam zawsze trochę opalona więc pasował). W końcu kupiłam ten długo wybierając odcień, ale się udało.
Jest naprawdę jasny! Jest naprawdę żółtawy! I jest matujący.
Ale...
Niestety krycie ma słabe i trwałość także dosyć słabą. :(
Naprawdę go lubię, ale nadaje się tylko na kilkugodzinne wyjścia i w strefie T po pewnym czasie wymaga znacznych poprawek.


Ubolewam, bo odcień jest naprawdę idealny! Jest bardziej żółty niż Revlon i lubię go, bo cena również korzystna tak jak i dostępność, tylko to słabe krycie (cerę muszę mieć uspokojoną żeby go używać), możliwość ubrudzenia ubrania i dosyć słaba trwałość. ;(
Filtr 17 SPF.
Kosztuje ok. 25 zł.




Essence, soft touch mousse make-up, 04 matt ivory

Ma koniec nie podkład w płynie a w musie. Ma fajną konsystencję i można nakładać go zarówno za pomocą palców (fajne uczucie!) jak i pędzla.
Mogę go używać tylko gdy jestem już opalona bo jednak jest za ciemny, choć warto wspomnieć że całkiem nieźle stapia się ze skórą i daje efekt matowej skóry.
Jest wydajny bo wystarczy odrobina by rozsmarować na twarzy. Ja wydobywałam go małym pędzelkiem, smarowałam buzię i rozcierałam palcami. Fajny efekt na buzi ale w chłodniejsze miesiące odcina mi się od szyi.


Teraz jednak na pewno gdy się nieco opalę wykorzystam go do końca. Dzięki swej lekkości jest fajny latem. Niestety trwałość średnia a i trzeba uważać na ubrania bo lubi na nich zostawiać ślady. ;)
Koszt ok. 16 zł za 16 g.









Najlepszą trwałość w moim odczuciu mają Revlon CS i Cashmere. Najjaśniejsze okazały się AffiniMat oraz odcień zima od Lirene. Ciekawą konsystencję ma mus od Essence - tylko że zostawia ślady na ubraniach i jest za ciemny.
Czy mam totalnego ulubieńca? Niestety nie, choć bardzo lubię Revlona. Co pokaże czas - zobaczymy. Może jeszcze znajdę perełkę. :)


A czy wśród Was jest ktoś o równie jasnej cerze (ale również problematycznej)? Macie swojego ulubieńca?



Post powstał w ramach akcji Wakacje z blogerkami i choć z wakacjami nie ma nic wspólnego to myślę że będzie przydatny. :)

Opisałam tylko płynne podkłady, mam jeszcze dwa mineralny (o jednym pisałam na blogu TUTAJ) a o drugim też napiszę za jakiś czas.

Pamiętajcie też o konkursie, który trwa do 15 lipca! Wciąż czekamy na Wasze prace - na razie tylko 4 zgłoszenia. ;(   KLIK ;)



You May Also Like

23 comments

  1. Wow, wow! Długo czekałam na jakieś sensowne podsumowanie własnie na ten temat! Ostatnie moje zakupy podkładów są ogromną klapa. Nawet, gdy wybieram najjaśniejszy ton, efekt jest niezadowalający - zbyt pomarańczowy/ różowy/ brązowy - bardzo mnie to irytuje. Co jest dosyć dziwne (chodzi mi o niedobrane kolory), bo w sumie nie jestem jakimś totalnym bladziochem.
    Chyba najczęściej sięgam po podkład z Rimell i widzę, że u Ciebie dosyć dobrze wypada ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja obecnie nie używam podkładów płynnych, wolę minerałki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwa i tez lubię :) Ale szybciej idzie mi nakładanie płynnych i nie zawsze mam czas na minerałki ;) I niestety te które mam nie wytrzymują zbyt długo w mojej strefie T choć nie jest najgorzej. O jednym już pisałam, o drugim niebawem coś skrobnę :)

      Usuń
  3. Revlon jest trochę żółty :/ skusiła bym się ewentualnie na Lirene Zima

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym raczej że nieco oliwkowy ale fakt ma też żółte tony. ;)

      Usuń
  4. Z przetestowanych przez Ciebie miałam tylko Revlona, ale właśnie do tłustej cery. Był ok, ale ze zmywaniem była masakra, bo zapychał pory. Teraz przestawiłam się na Rimmel Wake Me Up i jest faktycznie jasny, o ile dobrze pamiętam odcień 200. I mój hit ostatnio- podkłady mineralne ! Rewelacyjnie się trzymają i mają tyle różnych odcieni,że nawet bladziochy jak ja mają swój idealny. Polecam Annabelle Minerals w odcieniach sunny, które są stworzone właśnie dla bardzo jasnych karnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - to plus minerałów - mają mnóstwo odcieni. :)Kiedyś wypróbuję na pewno, na razie mam z Pure Colors i Pixie Cosmetics. :)
      Tak Revlon ma to do siebie że ciężko się zmywa, ale właśnie dlatego jest wodoodporny. ;) Nie zauważyłam u siebie po nim zapchania ale też nie używam codziennie więc może nie zdążył mnie zauważalnie zapchać (moja skóra i tak się zapycha nawet jak niczym nie smaruję, ale walczę z tym ;)).
      Jak sprawdzałam tester Rimmel WMU to był dla mnie za ciemny. ;)

      Usuń
  5. Świetny post kochana :) Ja używam jasne o cieplejszych odcieniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Ja nie mogę mieć zbyt ciepłych ani zbyt zimnych trochę takie neutralne choć też zależy od pory roku. :)

      Usuń
  6. Pokaźna kolekcja :) Ja mam jasną cerę ale nie mam z nią większych problemów :) Podkłady z Ingrid są moimi ulubieńcami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak wyszło. ;) Wypróbuję je kiedyś bo słyszałam że mają je bardzo jasne również :)

      Usuń
  7. Sporo tego wszystkiego masz! :) Z całej tej gromadki używałam jedynie pierwszego podkładu i byłam bardzo zadowolona, jednak znalazłam coś lepszego dla mojej cery i jakoś do niego już nie wróciłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś wyszło. ;) Gdyby był jaśniejszy to też byłabym bardziej zadowolona. ;)

      Usuń
  8. Obecnie uwielbiam też podkład w musie, ale Dermacolu. Potwierdzam, że nakładanie czegoś takiego na twarz to fajne wrażenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam że Dermacol ma podkłady w musie. :D Takie fajne mizianie. ^ ^

      Usuń
  9. Nie miałam żadnego z nich, od dłuższego czasu używam maxfactor color adapt i jestem na razie zadowolona :) Miałam raz podkład w musie i też uwielbiałam to uczycie na palcach przy jego nakładaniu :) taki aksamitek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z MaxFactora nie miałam jeszcze żadnego podkładu. ;) Tylko jakąś próbkę ale oczywiście była zbyt ciemna dla mnie. ;)

      Usuń
  10. Ja niestety też poszukuję ideału bo jak dla mnie ciężko coś wybrać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z Twoich podkładów znam osobiście tylko dwa. Revlon, którego używałam dość długo i Affinimat, który kupiłam wypróbowałam raz i oddałam kuzynce, bo mnie jakoś nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AffiniMat jest niestety słaby w kryciu ale kolor (dla mnie) ma świetny ;)

      Usuń
  12. Ja mam jasna karnację, ale nie używam tego typu kosmetyków

    OdpowiedzUsuń