Paletka glitterowych cieni od Beauty Big Bang

by - 10/22/2018 04:18:00 PM

Mam różne pyłki, nawet glitter w eyelinerze ale nigdy nie miałam takich typowo glitterowych cieni, więc gdy przyszła kolej do kolejnego wyboru produktów do testowania od Beauty Big Bang trafiłam na tę paletkę i stwierdziłam, że ciekawie będzie poeksperymentować i w ogóle sprawdzić czy to się do czegokolwiek nadaje.














Paletka występuję w dwóch opcjach kolorystycznych, pierwsza 01 to kolory bardziej stonowane (połowa to jasne odcienie, druga połowa to ciemne odcienie), druga 02 to kolory żywe (to jest właśnie moja paletka).




W paletce znajduje się 12 cieni, każdy o średnicy 2,5 cm, w środku znajduje się folia zabezpieczająca, lusterka nie ma. Paltka wykonana jest z czegoś co przypomina mi bardzo bardzo twardą tekturę obłożoną brokatowym złotym papierem. Sama paletka przyciąga już wzrokiem wśród innych moich kosmetyków. ;)
Na promocji kosztuje ok. 50 zł i znajdziecie ją tutaj: link - klik.

Poniżej swatche w samej paletce - trzy różne oświetlenia. 





Jak widać kolorystyka dość żywa, odcienie różu, niebieskiego, zieleni, czerwień, fiolet, biel (taka bardziej srebrzysta) i czerń.


Cienie mają dziwną strukturę, trochę jak...brokatowe masło. :D Najlepiej nakłada się je palcem lub płaskimi syntetycznymi (mocno zbitymi) pędzlami. Polecam nakładać na bardziej wilgotną powiekę (czyli nie mocno przypudrowaną) bądź na bazy (dla brokatów czy czegoś w tym stylu).


Ponieważ to brokat trzeba uważać by się za mocno nam się osypał (choć to złe słowo, bo nie jest to produkt sypki) podczas nakładania w pobliżu oczu, zawsze można zacząć od makijażu oczu a dopiero później nakładać resztę kosmetyków na twarz. 


Swatche które wykonałam na ręce są bez żadnej bazy, korektora czy podkładu. Czysta ręka, a cienie nakładane palcem za jednym pociągnięciem. 
Światło dzienne, przed oknem.








Ponieważ pierwszy raz nakładałam taki produkt na oczy to bądźcie wyrozumiali. ;) Ogólnie sama idea całkiem mi się spodobała i wykorzystam tą paletkę nie raz i nie dwa. :) Czasem pewni tylko jako drobny akcent. Przygotowałam 3 różne makijaże oczu przy czym ostatni (ten najdelikatniejszy) podoba mi się najbardziej. ;)
Co do zmywania tego z oczu - wystarczyły mi waciki i płyn dwufazowy do demakijażu, nawet nie musiałam trzeć oczu by to zmyć (tyle że moja dwufazówka jest z olejkiem i on radzi sobie też z wodoodpornym makijażem).
































Lubicie zabawy z tego typu produktami czy jednak tylko zwykłe cienie, najlepiej w odcieniach ziemi?

You May Also Like

0 comments